RSS
niedziela, 01 maja 2011
Z powrotem!!!

Witam!!! Tu z powrotem karaqvx ^_^ troche mnie nie było i Ore-sama uzupełniała codziennie bloga za co jestem jej wdzięczna ^_^ . Chciałabym tylko powiedzieć, że Hetalia ( seria 1) o ile mi wiadomo posiada 50 odcinków. Niedawno skończyłam oglądać 30 odc. ;-). Odcinki wysłała mi Ore-sama i są zagielbiste. No to już chyba koniec narka!!!

 

P.S. Niedługo sama coś wsadze a teraz na serio NARKA!!!!!

17:04, karaqvx
Link Dodaj komentarz »
Hetalia - Imiona

Pisze Ore-sama. Stwierdziłam, że nie będę się cackać z wpisywaniem imion przy profilach, tylko zrobię normalną listę.

1. Włochy Północne "Veneziano" - Feliciano Vargas

2. Włochy Południowe "Romano" - Lovino Vargas

3. Niemcy - Ludwig Beilschmidt

4. Prusy - Gilbert Beilschmidt

5. Japonia - Kiku Honda

6. Ameryka - Alfred F. Jones

7. Anglia - Arthur Kirkland

8. Francja - Francis Bonnefoy

9. Rosja - Ivan Braginsky

10. Chiny - Wang Yao

11. Austria - Roderich Edelstein

12. Węgry - Elizavietta Hedervary

13. Hiszpania - Antonio Fernandez Carriedo

14. Polska - Feliks Łukasiewicz

15. Litwa - Toris Lorinaitis

16. Łotwa - Raivis Galante

17. Estonia - Eduard Von Bock

18. Korea - Im Yong Soo

19. Turcja - Sadiq Annan

20. Grecja - Heracles Kapursi

21. Szwecja - Berwald Oxenstierna

22. Finlandia - Tino Väinämöinen

23. Kanada - Matthew Williams

24. Białoruś - Natalia Alfroskaya

Jak sobie coś przypomnę to dopiszę. Na razie tyle. Ciao!

13:57, karaqvx
Link Dodaj komentarz »
Lovino

Dobra. Tu Ore-sama. Dzisiaj napiszę o starszym bracie Veneziano. Włochach Południowych - Romano.

Francja - Francis Bonnefoy

Hiszpania - Antonio Fernandez Carriedo

Włochy Południowe (Romano)
Lovino Vargas

Starszy braciszek Feliciano o ognistym temperamencie i niewyparzonym języku. Z racji tego, że większą część swojego dzieciństwa spędził pod opieką Hiszpanii, w kwestii zwyczajów i kultury różni się znacznie od Włoch Północnych. Jest zdecydowanie mniej otwarty i przyjacielski dla innych krajów, a Niemiec nie znosi pasjami. Mimo że (podobno) jest bardzo nieprzyjemny dla ogółu mężczyzn, bardzo chętnie adoruje kobiety, o czym przekonała się Belgia.
Romano, bo tak się go popularnie nazywa, jest wybuchowy i porywczy, lecz tak samo tchórzliwy jak Veenziano, dlatego agresję wyładowuje „bezpiecznie” na młodszym bracie, a nie na wrogach… Toteż normalnym jest, że dusi Feliciano rzucając wyzwiskami, a na widok Francji wybucha płaczem i chowa się (aczkolwiek trzeba przyznać, że to zrozumiałe zachowanie). Jego zdolności wojskowe są mniej więcej na takim samym poziomie jak u Veneziano (nie umie nawet posłużyć się granatem). Pomimo tylu podobieństw – lub właśnie z ich powodu – bracia nie mają najlepszych kontaktów. Mają tendencje do obwiniania się nawzajem za wszystko. Charakter Romano nie pozwala chyba na otwarte przyznanie uczuć, toteż jego najczęstsze kwestie skierowane do brata to "zamknij się" itp. W dzieciństwie zostali rozdzieleni, ale już wtedy widać było, że Romano cierpi na kompleks niższości – o to, że to jego młodszego brata wolał Dziadzio Rzym i że Feliciano jest od niego we wszystkim lepszy – sam Lovino przyznał, że jest po prostu zazdrosny.
Jak już zostało wspomniane, wychowywał się u Hiszpanii. Nie był najlepszym pomocnikiem - głównie spał, jadł i brudził prześcieradła (od dzieciństwa ma problemy z nietrzymaniem moczu). Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Romano nie miał najmniejszej ochoty na jakąkolwiek pracę w domu, ale szybko okazało się, że jest po prostu bardzo niezdarny i wszystkie jego próby spełzają na niczym. Od samego początku trudno im było się dogadać: Antonio nie mógł dojść do ładu z krnąbrnym Włochem, a ten nie miał zamiaru słuchać "Szefa". Jednak Hiszpania bardzo dbał o Romano i dbał o ich dobre relacje: Lovino dostrzegł to, gdy Antonio uratował go z rąk Turcji. Od tamtej pory, mimo że nadal wyzwiska i uderzanie głową z brzuch (specjalność Lovino) to dla tej dwójki chleb powszedni, są ze sobą naprawdę blisko: Romano ma zwyczaj dzwonić do niego w chwilach słabości, a ostatnio wspólnie "adoptowali" żółwiątka (właściwie to same do nich przyszły, a Hiszpania namawiał Lovino na nadanie im imion).
Osobą, z którą Lovino nie może dojść do ładu, jest Niemcy. Nie znosi go w równym stopniu, w jakim Feliciano go uwielbia. Do wyzywania od najgorszych dochodzi słynna sztuczka z wąsami, rzucanie granatem i tak poważne oskarżenia jak "przez ciebie wlazłem z gówno!" Nienawiść nie mija, ale staje się mniej intensywna, gdy na horyzoncie pojawia się wspólny wróg - wtedy Niemcy ma obowiązek go bronić. Natychmiast! Co ciekawe, Niemcy najwyraźniej nie odwzajemnia negatywnych uczuć Romano - wręcz przeciwnie, w razie potrzeby zjawia się na pomoc: chociażby po to, by zaopatrzyć go w prowiant.
Inną osobą, za którą Lovino nie przepada, jest Francja. Trudno mu się dziwić, ponieważ od zawsze Francja pragnie mieć Romano tylko dla siebie… Lovino odruchowo się chowa na widok Francisa, kiedy ten zaczyna się ślinić.
Lovino, tak samo jak Hiszpania, jest ogromnym amatorem pomidorów i akceptuje wyłącznie kuchnię włoską. Poza tym jest krajem mafii, przez którą często jest gnębiony: tylko raz im się postawił (i spuścił manto) – gdy potrzebna była pomoc dla Hiszpanii.
Romano jest mniej więcej wzrostu Feliciano, lub niewiele wyższy (około 173 cm). Ma dość ciemną karnację, ciemnobrązowe włosy (z loczkiem odstającym w lewo) i zielone oczy (czasem są bursztynowe - taki kolor mają zawsze w anime). Nosi jasnobrązowy mundur z sięgającymi łokci rękawami, wysoko zapinany i przepasany brązowym paskiem, oraz wysokie, ciemnobrązowe buty.
Jego imię, Lovino, jest bardzo niejasne, jako że nie ma takiego imienia w języku włoskim (istnieje za to imię "Romano"). Tak samo jak Feliciano, nosi nazwisko "Vargas", które ma pochodzenie hiszpańskie, a nie włoskie. Zostało najprawdopodobniej zaczerpnięte od Alberto Vargasa, peruwiańskiego malarza pin-up girls (tj. wesołych obrazków przedstawiających dziewczyny w typie Marylin Monroe).




 

Tagi: Romano
13:47, karaqvx
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 kwietnia 2011
Uzupełnienie : The End

No i na koniec nasz najgłówniejszy bohater - Veneziano.

Austria - Roderich Edelstein

Włochy Północne (Veneziano)
Feliciano Vargas

Feliciano przyszedł na świat jako młodszy z wnuków słynnego Starożytnego Rzymu i, tak samo, jak starszy brat, raczej nie odziedziczył po Dziadziusiu talentu wojennego. Ma za to jego uśmiech, loczki i bezkonfliktowe podejście do życia. Czyli same użyteczne rzeczy, nieprawdaż?
Włochy jako dziecko był absolutnie rozkoszny, artystycznie uzdolniony i, już wtedy, wiecznie głodny. Stał się ulubioną zabawką innych krajów i obiektem pożądania Świętego Cesarstwa Rzymskiego… Dla wszystkich zboczeńców wyjaśniam, że Świętek chciał, by Icia do niego dołączyła, aby wskrzesić wielkie Imperium Rzymskie. Małemu Włochowi pomysł nie przypadł do gustu…
W wyniku wojen włoskich Feliciano trafił pod panowanie Austrii, gdzie miedzy nim a Świętkiem nawiązało się coś w rodzaju przyjaźni, przerwanej przez wybuch wojny trzydziestoletniej. Wtedy też młody Vargas obiecał czekać na powrót Świętka, który przyznał, że kochał Włochy od X wieku… Niestety, wojna ta doprowadziła do stopniowego upadku Świętego Cesarstwa - Icia nigdy już nie spotkała się ze swoim wybrankiem. To Francja był osobą, która powiadomiła Feliciano o śmierci Cesarstwa podczas wojen napoleońskich, jednakże nie wiadomo, jak Włochy na to zareagował.
Mimo wszystko, Włochy pozostał osobnikiem beztroskim, wesołym i… Wiecznie głodnym. Wszelkie działania bojowe schodzą na drugi plan, kiedy w grę wchodzi pasta lub lody. Pustynia czy nie, makaron musi się gotować! Zresztą, kiedy naprawdę już trzeba przejść do walki, to zawsze mamy białą flagę, nieprawdaż? A jak sytuacja jest zła, nasz bohater okazuje się absolutnym mistrzem w uciekaniu.
Należy jednakże zaznaczyć, że Włochy nie jest słaby, ale po prostu łatwiej jest mu się poddać lub uciec, niż walczyć. Ot, taka jego pokojowa natura.
Włochy ma też wielu przyjaciół, przede wszystkim Niemcy, na którym polega w każdej – naprawdę każdej – sytuacji. Nikt tak jak on nie wiąże butów. I chociaż Feli często narzeka, że wolałby być w towarzystwie jakiejś ślicznotki niż Niemca, wygląda to na przyjaźń na śmierć i życie. Co ciekawe, starszy brat Ludwiga, Gilbert, najwyraźniej upatrzył sobie Feliciano jako swoją damę, notorycznie namawiając go na randki. Innym kumplem Włocha jest Polska, z którym poznał się podczas zaborów. Prezentują się równie beztrosko - może to kwestia dzielenia tego samego imienia… Oba kraje wspominają się wzajemnie w swoich hymnach narodowych i najwyraźniej nie przejmują się faktem, że walczą po przeciwnych stronach konfliktu. Osobą, z którą Feliciano dogadać się nie może, jest jego starszy brat Lovino, czyli Włochy Południowe (popularnie zwany Romano). Nie mogą dojść ze sobą do ładu, wzajemnie oskarżając się o wszystko, ale widać wyraźnie, że młodszy z nich tęskni za cieplejszym kontaktem z drugim, z kolei starszy chciałby być dla braciszka autorytetem. Efekty pozostawiają wiele do życzenia…
Feliciano ma 172 cm wzrostu, bursztynowe oczy (które otwiera z rzadka) i krótkie, jasnobrązowe włosy z charakterystycznym loczkiem po prawej stronie. Sam uważa siebie za bardzo przystojnego, co inni o tym sadzą – nie wiadomo. Jako dziecko ubierany był przez Austrię w sukienki (Roderich, jak każdy osobnik krwi germańskiej, miał problemy z odróżnianiem płci) przez co łatwo było go pomylić z dziewczynką. W serii nosi przeważnie niebieski mundur lotniczy do czarnej koszuli. Był także posiadaczem Krzyża Żelaznego, póki Lovino go nie wyrzucił.
Jego imię, „Feliciano”, znaczy „szczęśliwy”. Spotykane jest raczej jako nazwisko i najprawdopodobniej pochodzi od Felice Feliciano, włoskiego kaligrafa. Nazwisko „Vargas” jest hiszpańskie, nie włoskie, a zostało najprawdopodobniej zaczerpnięte od Alberto Vargasa, peruwiańskiego malarza pin-up girls (tj. wesołych obrazków przedstawiających dziewczyny w typie Marylin Monroe).
Ciekawostką jest, że Feliciano najwyraźniej miewa prorocze sny: wyśnił miedzy innymi spotkanie z Japonią, a także wystąpienie Włoch z państw Osi.

 Włochy w mundurku

By Ore-sama. Jutro omówię starszego brata Veneziano - Romano (Lovino Vargas)

piątek, 29 kwietnia 2011
Uzupełnienia ciąg dalszy

Tu Ore-sama. Kontynuujac. Japonia - Kiku Honda

Japonia
Kiku Honda

Trzeci członek państw Osi, staruszek o wygładzie dzieciaka. Ma krótkie, czarne włosy i ciemnobrązowe oczy pozbawione wyrazu; jest bardzo niski. Jego preferencje żywieniowe są absolutnie niezrozumiałe dla reszty świata, tak samo zresztą, jak jego kilka innych cech. Sam, natomiast, uważa, że cały świat jest pełen dziwaków, gdzie on jest jedynym normalnym.
Japonia posługuje się bardzo ozdobnym językiem, mówi cicho i spokojnie - roztacza wokół siebie dworską atmosferę. Oczywiście, poza momentami, kiedy jest ninją. Można jednakże się spodziewać, że gdzieś wewnątrz kryje w sobie prawdziwego otaku, ponieważ uwielbia mangę. Ma małego pieska, którego nazywa Pochi, ale szczególnym uwielbianiem darzy koty.
Jego ojczyzną jest Azja; jako dziecko przebywał pod opieką Chin, którego chyba nigdy nie darzył specjalnym uczuciem… Z wzajemnością. Nie ma tez dobrych relacji z Koreą Południową. Także Rosja nie należy do grona jego ulubieńców, gdyż wciąż pamięta wojnę rosyjsko-japońską. To właśnie Iwana Kiku atakował przebrany za ninję. Co zaskakujące, dogaduje się wyśmienicie z Ameryką. Oglądają razem filmy, wypożyczają sobie gry i odwiedzają się na sylwestra. Jednakże, co do filmów i gier, ich odczucia, co jest straszne, a co śmieszne, są zupełnie inne. Najlepiej dogaduje się z Grecją, który nawet zaoferował się do pokazania Japonii rozkoszy cielesnych… I chociaż Kiku twierdzi, że to był tylko sen, faktycznie obudził się koło Heraklesa. O tę szczególną przyjaźń zazdrosny jest Turcja, tak więc Kiku jest zmuszony pełnić rolę mediatora pomiędzy tą skłóconą dwójką.
Japonia jest w bardzo podeszłym wieku (podobno ponad dwa tysiące lat) i ma wysokie ciśnienie, co pociąga za sobą problemy ze snem i częsty ból stawów.
Kiku pojawia się przeważnie z białym mundurze z czarnymi i złotymi dodatkami oraz kataną u boku. Posiada również ciemną wersję swojego umundurowania, a także pełny strój ninja. Jego żeńska wersja pokazuje się z różowym kimonie.
Imię „Kiku” oznacza po japońsku chryzantemę, natomiast „Honda” jest popularnym nazwiskiem ( i nazwą firmy…), ponadto jego zapis ma w sobie ten sam znak co „Japonia” (Nihon).

Japonia w obecnym mundurze

Wiadomości uzupełniające

Halo, halo, tu Ore-sama. Ponieważ w poprzednich wpisach pojawiło się mało informacji o członkach Axis Powers

I znowu te okropne imiona:

Feliciano Vargas - Włochy Północne "Veneziano"

Lovino Vargas - Włochy Południowe "Romano" (o których będzie później)

Ludwig Beilschmidt - Niemcy

No to zaczynamy. Najpierw najlepszy kraj, czyli:

Niemcy
Ludwig Beilschmidt

Wysoki, wysportowany żołnierz o blond włosach (zawsze starannie zaczesanych – chyba, że jest wcześnie…) i błękitnych oczach. Cokolwiek robi, zawsze stosuje się do instrukcji. Gdyby ktoś napisał „Podręcznik Życia” z pewnością Ludwig postępowałby według jego wskazówek. A póki co, posłusznie wypełnia rozkazy szefa. Zawsze, nieważne co prywatnie o nich myśli. Jego miłość do reguł i zasad sprawia, że wszyscy zastanawiają się, czy Ludwig kiedykolwiek pozwala sobie na trochę luzu. Jak głosi jego karta postaci – owszem, ale tylko po piwie.
Niemcy pojawia się w serii podczas pierwszej wojny światowej, kiedy podbija Włochy, a jego jedynym przeciwnikiem jest mówiąca skrzynka pomidorów. Spotkanie z siedzącym w środku Feliciano było zdecydowanie przełomem w jego spokojnym (?) życiu. Już wzięcie go na zakładnika nauczyło Ludwiga wiele na temat włoskiego stylu „bycia bezużytecznym”. Jeszcze boleśniej doświadczył tego podczas kolejnej wojny, kiedy to sojusznik wzywał go do zawiązania mu sznurówek i dostarczenia na pustynię wody do gotowania pasty. Mimo wszystko - a może właśnie dlatego – Ludwig nazywa Feliciano swoim jedynym przyjacielem i jest zawsze gotów rzucić mu się na pomoc, nieważne, czy chodzi o atak Anglii, czy zawiązanie krawata. Inna sprawa, że wręcz fatalnie dogaduje się z „drugim” Włochy, czyli Lovino. I chociaż można powiedzieć, że sam Niemcy traktuje go nieco pobłażliwie, ale z podobną opiekuńczością co Włochy Północne, tak Włochy Południowe go nie znosi i nie przepuści okazji, by mu dokuczyć, co z reguły kończy się fatalnie dla samego Lovino. Jeśli chodzi o Japonię, choć Ludwig go szanuje, to zupełnie nie rozumie i nie ma pojęcia, czego się po nim spodziewać.
Ludwig obdarzony jest całą masa rodzeństwa (stanowiącą landy niemieckie), w tym przynajmniej czterema braćmi, z których jeden zasługuje na odrobinę uwagi: Prusy - kumpel od kufla i pasożyt domowy Niemiec. Stosunki miedzy nimi nie odbiegają od „typowych” braterskich relacji – bójki i złośliwości są najwyraźniej na porządku dziennym, ale w gruncie rzeczy lubią się. Albo nie mają wyjścia, mieszkając razem. No i ktoś musi Gilbertowi gotować. Innym problematycznym krewnym Ludwiga jest Austria. Zdają się spędzać dużo czasu razem, chociaż są to chwile niekoniecznie przyjemne, szczególnie dla Ludwiga, który czasem wolałby Rodericha po prostu unikać… Szczególnie wtedy, gdy ten dba o stan jego bielizny.
Warto wspomnieć, że Ludwig był wielkim fanem Rzymu, jednakże pewnej nocy jego idol zawitał do jego domu (by odwiedzić wnuka) i dał niebanalne świadectwo, że krew nie woda, Feliciano zasługuje na miano potomka Imperium Rzymskiego. Nie wiadomo, czy Ludwig kiedykolwiek otrząsnął się z szoku i, czy nadal darzy Rzym takim szacunkiem…
Jak na takiego typowego żołnierza, Ludwig ma nietypowe hobby, jak pieczenie ciast (uwielbia wszelkiego rodzaju słodycze), czytanie (przede wszystkim romanse, ale zapewne także poradniki), a także wyprowadzanie swoich psów. Ma ich co najmniej trzy, a znane nam zwierzaki zwą się Berlitz, Aster i Blackie. Poza tym wykazuje dość niezdrową manię porządku i bardzo często można go zobaczyć jak coś odkurza, wyciera i pucuje.        
Należy dodać, że przeszłość Niemiec owiana jest pewna tajemnicą. Można spekulować, że wbrew pozorom jest bardzo młodym krajem (II Rzesza Niemiecka została utworzona w 1871 roku), a jako dziecko znajdował się pod opieką Prus. Jednakże podejrzewa się, że Ludwig tak naprawdę przyszedł na świat jako Święte Cesarstwo Rzymskie, a w wyniku wojny trzydziestoletniej i wojen napoleońskich stracił pamięć i „powrócił” na arenę międzynarodową dopiero jako II Rzesza. Wszystko to jednak są tylko spekulacje i na temat dzieciństwa Ludwiga nie wiadomo nic.
Niemcy jest jedynym bohaterem, któremu autor nadał imię.Jeśli o nie chodzi, znaczy ono „wielki wojownik”, a nosiły je takie znane niemieckie osobistości jak Ludwig II Bawarski, czy Ludwig van Beethoven.
Ludwig przeważnie pojawia się w zielonym mundurze Wehrmachtu lub Waffen-SS, z Krzyżem Żelaznym u szyi.

 

 

Plusikowo Niemcy w mundurze prawdziwym.

 

czwartek, 28 kwietnia 2011
Kraj, którego nie ma

Cóż, to znowu ja, Ore-sama. Ponieważ karaqvx zdążyła już opisać moje kochane Niemcy (za co strzelam na nią focha), to opiszę drugą najbardziej niesamowitą w tej mandze postać. Tak zgadliście. Będzie to Niesamowity Ja - Prusy (który niestety od 1949 nie są już państwem TT.TT).

Zanim zaczniecie czytać... Niektórzy mogą pomyśleć "Co to do cholery za Gilbert i Ludwig"? A więc... fani znają nasze drogie kraje także pod nadanymi im imionami i nazwiskami. Potem zrobię wam listę, ale na razie musicie wiedzieć tyle: Prusy - Gilbert Beilschmidt, Niemcy - Ludwig Beilschmidt. No to Lu GO!

Prusy
Gilbert Beilschmidt

Starszy brat Niemiec i samozwańcze Najbardziej Zajebiste Państwo Na Świecie. Co z tego, że nieistniejące? Na emeryturze można być równie zajebistym, a nawet zagilbistym, jak dawniej! Można to udowadniać na przykład przez pasożytowanie w domu młodszego braciszka, surfowanie po Internecie, robienie komórką zdjęć i inne tego typu rzeczy. No i wspominanie starych, dobrych czasów, kiedy to było się wiodącą postacią historii „od zera do bohatera”…
Dawno temu Gilbert był Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Były to piękne czasy, kiedy można było machać mieczykiem i zabijać każdego niewiernego, który się nawinął! Ale młody Zakon z Jerozolimy wywędrował i zaczął szukać szczęścia w Europie, będąc kimś w rodzaju wojownika na zlecenie. Problem polegał na opłacie, ponieważ młody, ambitny chłopczyna żądał terenu w zamian za swoje usługi. Porywcza Ela skopała go za podobne roszczenia tak, że Gilbert, przygarnięty przez Polskę, opowiadał mu niestworzone historie o węgierskiej brutalności. Razem z Feliksem nadal zajmował się tym, co umiał najlepiej, czyli rąbaniem niewiernych. Została mu nawet przyznana ziemia, ale karty się niespodziewanie odwróciły, kiedy jego przyjaciel i okazjonalny wróg sprzymierzył się z Litwą, co rozpoczęło pasmo wojen polsko-krzyżackich, a potem polsko-pruskich, ponieważ, by ratować skórę, Gilbert się zsekularyzował i przyjął tytuł państwa, wraz z imieniem Prus. I tutaj historia o kopciuszku zaczyna się robić brutalna, ponieważ Prusak ma charakter bardzo ekspansywny, nie znosi przegranej, a jego najważniejszym celem jest być najsilniejszym na świecie. Gilbert podbijał, trenował, walczył i masakrował, dopóki nie stał się silnym, respektowanym krajem, potęgą Europy.
W międzyczasie przyczynił się do „śmierci” Feliksa w rozbiorach (nigdy swojego byłego opiekuna specjalnie nie lubił, chyba nawet bardziej niż Litwy). Ich relacje są zresztą doskonale opisane przez historię i do tej pory Prusak jest, według Polski, personifikacją ogółu złych stereotypów na temat Niemiec (ot, skrzyżowanie krzyżaka, zaborcy i nazisty – wszystko w jednym). Gilbert chyba w ogóle ma coś do Słowian, ponieważ nie lubi także Rosji, głównie za II wojnę i czasy komunistyczne. Po dziś dzień woli się z Iwanem nie zadawać. A najlepiej trzymać się tak daleko, jak to tylko możliwe. Innymi problematycznymi osobami są Austria i Węgry, parka, która irytuje Gilberta do granic możliwości. I chociaż na Austrii można się radośnie powyżywać (śledzić, znaleźć słabe punkty, wykpić!), jego żona, niestety, przywali potem Gilbertowi patelnią tak, że ten zapomni, jak się nazywa. Zresztą, Węgry jest gotowa Prusakowi przygrzmocić i bez okazji.
Było o wrogach, ale Gilbert ma też jakichś przyjaciół. Jest w końcu częścią tak zwanego Bad Friends Trio (są różne wariacje na temat nazwy) razem z Francją i Hiszpanią. Sprzymierzyli się ze sobą przy okazji wojny o sukcesję austriacką i jakoś tak nadal można ich zobaczyć razem, chociaż Gilbert przyznaje, że Francisa można znieść tylko ze względu na jego wspaniałą kuchnię. Poza tym, Prusy ma młodszego brata, czyli Niemcy. Historycznie ich relacje są niejasne, ale przypuszcza się, że to właśnie Gilbert wychował Ludwiga. Ostatecznie ich stosunki nie odbiegają od typowo braterskich: dokuczanie, bójki i narzekanie na siebie nawzajem jest dość powszechne, acz Gilbert przyznaje, że czasem ma ochotę pozachowywać się jak na starszego brata przystało. Ludwig natomiast nadmienia, że starszy brat jest doskonałym strategiem, ale brak mu pewnego poczucia rzeczywistości. No i nie pomaga mu sprzątać. I ciągle kupuje te głupie pluszaki! Ponieważ Prusy uwielbia słodkie rzeczy i jego pokój jest cały zagracony miśkami. Oprócz tego na jego głowie pomieszkuje malutki, żółty pisklak, którego sam Gilbert najwyraźniej nie zauważył. Jego uwielbienie do słodziaków obejmuje też ludzi - Prusy uwielbia Włochy, starając się go wyciągnąć na randkę, kiedy tylko nadarzy się okazja.
W trzecim tomie zostało ujawnione, że Gilbert przez dłuższy czas pełnił role kościelne, a w pewnym okresie jego formalnym odzieniem była czarna sutanna. Przeważnie ukazuje się w niebieskim (błękit pruski) mundurze z czarną koszulą i krawatem (oraz Krzyżem Żelaznym), chociaż istnieje też zielona lub czarna (SS) wersja jego umundurowania.
Kim właściwie jest Gilbert w tym momencie – trudno powiedzieć, a teorii jest kilka. Najpopularniejsza twierdzi, że reprezentuje on Niemcy Wschodnie (co wydaje się bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę informacje o jego przebywaniu pod zwierzchnictwem Rosji po wojnie, a także zwracanie się do Ludwiga per Zachód). Inna mówi, że Prusy reprezentuje Obwód Kaliningradzki (taka wzmianka była umieszczona w trzecim tomie mangi), jednakże Gilbert mieszka na stałe z Ludwigiem, co zdaje się temu przeczyć. Jest w każdym razie „krajem emerytowanym”. Gilbert ubóstwiał też jednego ze swoich szefów - Fryderyka II Wielkiego (Stary Fritz), dlatego gdy ktoś o nim wspomni, łapie doła.
„Gilbert” jest staroniemieckim imieniem i wywodzi się od słów „gisel”, czyli przysięga, oraz „berach” – jasny. Nazwisko, ze względu na japońską fonetykę, czasem było zmieniane na „Weillschmidt”, jednakże w zapisie europejskim poprawna wersja to „Beilschmidt” i zostało zaczerpnięte najprawdopodobniej od Rolfa Beilschmidta, skoczka z Niemiec Wschodnich.

Ahh... Wspaniały facet... Ups! Rozmażyłam się >///< no to kilka fotek

Ah! Wejdźcie na ten link - jest ZAGILBISTY - http://hetalia.org/blog/t.html

 


 

środa, 27 kwietnia 2011
Axis Powers

Cześć wszystkim! Jestem Ore-sama (mało oryginalne XD) karaqvx poprosiła mnie o wsparcie przy tym blogu, więc zajmuję się edycją i poprawkami, ale będę też wklejać własne posty. Stwierdziłam, że skoro moja przyjaciółka wstawiła już 3 najważ niejsze postaci, to trochę je omówię ^3^

Państwa Osi (ang. Axis Powers)

Nazwa "Oś" pochodzi od zwyczajowej nazwy nadanej sojuszowi III Rzeszy (Niemiec), Włoch oraz Japonii, które walczyły przeciwko Aliantom w czasie II Wojny Światowej. 

wtorek, 26 kwietnia 2011
Trochę o tytule

Głównym bohaterem serii są Włochy Północne - Veneziano. To od niego wziął się tytuł serii, który jest grą słów - "hetare" oznaczające beznadziejny i "itaria" co jak można się domyślić znaczy Włochy. Kilka zdjęć...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wsparcie

Poprosiłam o wsparcie koleżankę, która dobrze się zna na Hetalii. Bloga będę prowadzić razem z nią. Dzięki temu w blogu nie powinno być błędów. Jeśli jakieś zauważycie dajcie znać. Wsadzam kolejną porcję zdjęć. Tym razem Niemcy ^3^

1 , 2 , 3 , 4 , 5