RSS
sobota, 30 kwietnia 2011
Uzupełnienie : The End

No i na koniec nasz najgłówniejszy bohater - Veneziano.

Austria - Roderich Edelstein

Włochy Północne (Veneziano)
Feliciano Vargas

Feliciano przyszedł na świat jako młodszy z wnuków słynnego Starożytnego Rzymu i, tak samo, jak starszy brat, raczej nie odziedziczył po Dziadziusiu talentu wojennego. Ma za to jego uśmiech, loczki i bezkonfliktowe podejście do życia. Czyli same użyteczne rzeczy, nieprawdaż?
Włochy jako dziecko był absolutnie rozkoszny, artystycznie uzdolniony i, już wtedy, wiecznie głodny. Stał się ulubioną zabawką innych krajów i obiektem pożądania Świętego Cesarstwa Rzymskiego… Dla wszystkich zboczeńców wyjaśniam, że Świętek chciał, by Icia do niego dołączyła, aby wskrzesić wielkie Imperium Rzymskie. Małemu Włochowi pomysł nie przypadł do gustu…
W wyniku wojen włoskich Feliciano trafił pod panowanie Austrii, gdzie miedzy nim a Świętkiem nawiązało się coś w rodzaju przyjaźni, przerwanej przez wybuch wojny trzydziestoletniej. Wtedy też młody Vargas obiecał czekać na powrót Świętka, który przyznał, że kochał Włochy od X wieku… Niestety, wojna ta doprowadziła do stopniowego upadku Świętego Cesarstwa - Icia nigdy już nie spotkała się ze swoim wybrankiem. To Francja był osobą, która powiadomiła Feliciano o śmierci Cesarstwa podczas wojen napoleońskich, jednakże nie wiadomo, jak Włochy na to zareagował.
Mimo wszystko, Włochy pozostał osobnikiem beztroskim, wesołym i… Wiecznie głodnym. Wszelkie działania bojowe schodzą na drugi plan, kiedy w grę wchodzi pasta lub lody. Pustynia czy nie, makaron musi się gotować! Zresztą, kiedy naprawdę już trzeba przejść do walki, to zawsze mamy białą flagę, nieprawdaż? A jak sytuacja jest zła, nasz bohater okazuje się absolutnym mistrzem w uciekaniu.
Należy jednakże zaznaczyć, że Włochy nie jest słaby, ale po prostu łatwiej jest mu się poddać lub uciec, niż walczyć. Ot, taka jego pokojowa natura.
Włochy ma też wielu przyjaciół, przede wszystkim Niemcy, na którym polega w każdej – naprawdę każdej – sytuacji. Nikt tak jak on nie wiąże butów. I chociaż Feli często narzeka, że wolałby być w towarzystwie jakiejś ślicznotki niż Niemca, wygląda to na przyjaźń na śmierć i życie. Co ciekawe, starszy brat Ludwiga, Gilbert, najwyraźniej upatrzył sobie Feliciano jako swoją damę, notorycznie namawiając go na randki. Innym kumplem Włocha jest Polska, z którym poznał się podczas zaborów. Prezentują się równie beztrosko - może to kwestia dzielenia tego samego imienia… Oba kraje wspominają się wzajemnie w swoich hymnach narodowych i najwyraźniej nie przejmują się faktem, że walczą po przeciwnych stronach konfliktu. Osobą, z którą Feliciano dogadać się nie może, jest jego starszy brat Lovino, czyli Włochy Południowe (popularnie zwany Romano). Nie mogą dojść ze sobą do ładu, wzajemnie oskarżając się o wszystko, ale widać wyraźnie, że młodszy z nich tęskni za cieplejszym kontaktem z drugim, z kolei starszy chciałby być dla braciszka autorytetem. Efekty pozostawiają wiele do życzenia…
Feliciano ma 172 cm wzrostu, bursztynowe oczy (które otwiera z rzadka) i krótkie, jasnobrązowe włosy z charakterystycznym loczkiem po prawej stronie. Sam uważa siebie za bardzo przystojnego, co inni o tym sadzą – nie wiadomo. Jako dziecko ubierany był przez Austrię w sukienki (Roderich, jak każdy osobnik krwi germańskiej, miał problemy z odróżnianiem płci) przez co łatwo było go pomylić z dziewczynką. W serii nosi przeważnie niebieski mundur lotniczy do czarnej koszuli. Był także posiadaczem Krzyża Żelaznego, póki Lovino go nie wyrzucił.
Jego imię, „Feliciano”, znaczy „szczęśliwy”. Spotykane jest raczej jako nazwisko i najprawdopodobniej pochodzi od Felice Feliciano, włoskiego kaligrafa. Nazwisko „Vargas” jest hiszpańskie, nie włoskie, a zostało najprawdopodobniej zaczerpnięte od Alberto Vargasa, peruwiańskiego malarza pin-up girls (tj. wesołych obrazków przedstawiających dziewczyny w typie Marylin Monroe).
Ciekawostką jest, że Feliciano najwyraźniej miewa prorocze sny: wyśnił miedzy innymi spotkanie z Japonią, a także wystąpienie Włoch z państw Osi.

 Włochy w mundurku

By Ore-sama. Jutro omówię starszego brata Veneziano - Romano (Lovino Vargas)

piątek, 29 kwietnia 2011
Uzupełnienia ciąg dalszy

Tu Ore-sama. Kontynuujac. Japonia - Kiku Honda

Japonia
Kiku Honda

Trzeci członek państw Osi, staruszek o wygładzie dzieciaka. Ma krótkie, czarne włosy i ciemnobrązowe oczy pozbawione wyrazu; jest bardzo niski. Jego preferencje żywieniowe są absolutnie niezrozumiałe dla reszty świata, tak samo zresztą, jak jego kilka innych cech. Sam, natomiast, uważa, że cały świat jest pełen dziwaków, gdzie on jest jedynym normalnym.
Japonia posługuje się bardzo ozdobnym językiem, mówi cicho i spokojnie - roztacza wokół siebie dworską atmosferę. Oczywiście, poza momentami, kiedy jest ninją. Można jednakże się spodziewać, że gdzieś wewnątrz kryje w sobie prawdziwego otaku, ponieważ uwielbia mangę. Ma małego pieska, którego nazywa Pochi, ale szczególnym uwielbianiem darzy koty.
Jego ojczyzną jest Azja; jako dziecko przebywał pod opieką Chin, którego chyba nigdy nie darzył specjalnym uczuciem… Z wzajemnością. Nie ma tez dobrych relacji z Koreą Południową. Także Rosja nie należy do grona jego ulubieńców, gdyż wciąż pamięta wojnę rosyjsko-japońską. To właśnie Iwana Kiku atakował przebrany za ninję. Co zaskakujące, dogaduje się wyśmienicie z Ameryką. Oglądają razem filmy, wypożyczają sobie gry i odwiedzają się na sylwestra. Jednakże, co do filmów i gier, ich odczucia, co jest straszne, a co śmieszne, są zupełnie inne. Najlepiej dogaduje się z Grecją, który nawet zaoferował się do pokazania Japonii rozkoszy cielesnych… I chociaż Kiku twierdzi, że to był tylko sen, faktycznie obudził się koło Heraklesa. O tę szczególną przyjaźń zazdrosny jest Turcja, tak więc Kiku jest zmuszony pełnić rolę mediatora pomiędzy tą skłóconą dwójką.
Japonia jest w bardzo podeszłym wieku (podobno ponad dwa tysiące lat) i ma wysokie ciśnienie, co pociąga za sobą problemy ze snem i częsty ból stawów.
Kiku pojawia się przeważnie z białym mundurze z czarnymi i złotymi dodatkami oraz kataną u boku. Posiada również ciemną wersję swojego umundurowania, a także pełny strój ninja. Jego żeńska wersja pokazuje się z różowym kimonie.
Imię „Kiku” oznacza po japońsku chryzantemę, natomiast „Honda” jest popularnym nazwiskiem ( i nazwą firmy…), ponadto jego zapis ma w sobie ten sam znak co „Japonia” (Nihon).

Japonia w obecnym mundurze

Wiadomości uzupełniające

Halo, halo, tu Ore-sama. Ponieważ w poprzednich wpisach pojawiło się mało informacji o członkach Axis Powers

I znowu te okropne imiona:

Feliciano Vargas - Włochy Północne "Veneziano"

Lovino Vargas - Włochy Południowe "Romano" (o których będzie później)

Ludwig Beilschmidt - Niemcy

No to zaczynamy. Najpierw najlepszy kraj, czyli:

Niemcy
Ludwig Beilschmidt

Wysoki, wysportowany żołnierz o blond włosach (zawsze starannie zaczesanych – chyba, że jest wcześnie…) i błękitnych oczach. Cokolwiek robi, zawsze stosuje się do instrukcji. Gdyby ktoś napisał „Podręcznik Życia” z pewnością Ludwig postępowałby według jego wskazówek. A póki co, posłusznie wypełnia rozkazy szefa. Zawsze, nieważne co prywatnie o nich myśli. Jego miłość do reguł i zasad sprawia, że wszyscy zastanawiają się, czy Ludwig kiedykolwiek pozwala sobie na trochę luzu. Jak głosi jego karta postaci – owszem, ale tylko po piwie.
Niemcy pojawia się w serii podczas pierwszej wojny światowej, kiedy podbija Włochy, a jego jedynym przeciwnikiem jest mówiąca skrzynka pomidorów. Spotkanie z siedzącym w środku Feliciano było zdecydowanie przełomem w jego spokojnym (?) życiu. Już wzięcie go na zakładnika nauczyło Ludwiga wiele na temat włoskiego stylu „bycia bezużytecznym”. Jeszcze boleśniej doświadczył tego podczas kolejnej wojny, kiedy to sojusznik wzywał go do zawiązania mu sznurówek i dostarczenia na pustynię wody do gotowania pasty. Mimo wszystko - a może właśnie dlatego – Ludwig nazywa Feliciano swoim jedynym przyjacielem i jest zawsze gotów rzucić mu się na pomoc, nieważne, czy chodzi o atak Anglii, czy zawiązanie krawata. Inna sprawa, że wręcz fatalnie dogaduje się z „drugim” Włochy, czyli Lovino. I chociaż można powiedzieć, że sam Niemcy traktuje go nieco pobłażliwie, ale z podobną opiekuńczością co Włochy Północne, tak Włochy Południowe go nie znosi i nie przepuści okazji, by mu dokuczyć, co z reguły kończy się fatalnie dla samego Lovino. Jeśli chodzi o Japonię, choć Ludwig go szanuje, to zupełnie nie rozumie i nie ma pojęcia, czego się po nim spodziewać.
Ludwig obdarzony jest całą masa rodzeństwa (stanowiącą landy niemieckie), w tym przynajmniej czterema braćmi, z których jeden zasługuje na odrobinę uwagi: Prusy - kumpel od kufla i pasożyt domowy Niemiec. Stosunki miedzy nimi nie odbiegają od „typowych” braterskich relacji – bójki i złośliwości są najwyraźniej na porządku dziennym, ale w gruncie rzeczy lubią się. Albo nie mają wyjścia, mieszkając razem. No i ktoś musi Gilbertowi gotować. Innym problematycznym krewnym Ludwiga jest Austria. Zdają się spędzać dużo czasu razem, chociaż są to chwile niekoniecznie przyjemne, szczególnie dla Ludwiga, który czasem wolałby Rodericha po prostu unikać… Szczególnie wtedy, gdy ten dba o stan jego bielizny.
Warto wspomnieć, że Ludwig był wielkim fanem Rzymu, jednakże pewnej nocy jego idol zawitał do jego domu (by odwiedzić wnuka) i dał niebanalne świadectwo, że krew nie woda, Feliciano zasługuje na miano potomka Imperium Rzymskiego. Nie wiadomo, czy Ludwig kiedykolwiek otrząsnął się z szoku i, czy nadal darzy Rzym takim szacunkiem…
Jak na takiego typowego żołnierza, Ludwig ma nietypowe hobby, jak pieczenie ciast (uwielbia wszelkiego rodzaju słodycze), czytanie (przede wszystkim romanse, ale zapewne także poradniki), a także wyprowadzanie swoich psów. Ma ich co najmniej trzy, a znane nam zwierzaki zwą się Berlitz, Aster i Blackie. Poza tym wykazuje dość niezdrową manię porządku i bardzo często można go zobaczyć jak coś odkurza, wyciera i pucuje.        
Należy dodać, że przeszłość Niemiec owiana jest pewna tajemnicą. Można spekulować, że wbrew pozorom jest bardzo młodym krajem (II Rzesza Niemiecka została utworzona w 1871 roku), a jako dziecko znajdował się pod opieką Prus. Jednakże podejrzewa się, że Ludwig tak naprawdę przyszedł na świat jako Święte Cesarstwo Rzymskie, a w wyniku wojny trzydziestoletniej i wojen napoleońskich stracił pamięć i „powrócił” na arenę międzynarodową dopiero jako II Rzesza. Wszystko to jednak są tylko spekulacje i na temat dzieciństwa Ludwiga nie wiadomo nic.
Niemcy jest jedynym bohaterem, któremu autor nadał imię.Jeśli o nie chodzi, znaczy ono „wielki wojownik”, a nosiły je takie znane niemieckie osobistości jak Ludwig II Bawarski, czy Ludwig van Beethoven.
Ludwig przeważnie pojawia się w zielonym mundurze Wehrmachtu lub Waffen-SS, z Krzyżem Żelaznym u szyi.

 

 

Plusikowo Niemcy w mundurze prawdziwym.

 

czwartek, 28 kwietnia 2011
Kraj, którego nie ma

Cóż, to znowu ja, Ore-sama. Ponieważ karaqvx zdążyła już opisać moje kochane Niemcy (za co strzelam na nią focha), to opiszę drugą najbardziej niesamowitą w tej mandze postać. Tak zgadliście. Będzie to Niesamowity Ja - Prusy (który niestety od 1949 nie są już państwem TT.TT).

Zanim zaczniecie czytać... Niektórzy mogą pomyśleć "Co to do cholery za Gilbert i Ludwig"? A więc... fani znają nasze drogie kraje także pod nadanymi im imionami i nazwiskami. Potem zrobię wam listę, ale na razie musicie wiedzieć tyle: Prusy - Gilbert Beilschmidt, Niemcy - Ludwig Beilschmidt. No to Lu GO!

Prusy
Gilbert Beilschmidt

Starszy brat Niemiec i samozwańcze Najbardziej Zajebiste Państwo Na Świecie. Co z tego, że nieistniejące? Na emeryturze można być równie zajebistym, a nawet zagilbistym, jak dawniej! Można to udowadniać na przykład przez pasożytowanie w domu młodszego braciszka, surfowanie po Internecie, robienie komórką zdjęć i inne tego typu rzeczy. No i wspominanie starych, dobrych czasów, kiedy to było się wiodącą postacią historii „od zera do bohatera”…
Dawno temu Gilbert był Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Były to piękne czasy, kiedy można było machać mieczykiem i zabijać każdego niewiernego, który się nawinął! Ale młody Zakon z Jerozolimy wywędrował i zaczął szukać szczęścia w Europie, będąc kimś w rodzaju wojownika na zlecenie. Problem polegał na opłacie, ponieważ młody, ambitny chłopczyna żądał terenu w zamian za swoje usługi. Porywcza Ela skopała go za podobne roszczenia tak, że Gilbert, przygarnięty przez Polskę, opowiadał mu niestworzone historie o węgierskiej brutalności. Razem z Feliksem nadal zajmował się tym, co umiał najlepiej, czyli rąbaniem niewiernych. Została mu nawet przyznana ziemia, ale karty się niespodziewanie odwróciły, kiedy jego przyjaciel i okazjonalny wróg sprzymierzył się z Litwą, co rozpoczęło pasmo wojen polsko-krzyżackich, a potem polsko-pruskich, ponieważ, by ratować skórę, Gilbert się zsekularyzował i przyjął tytuł państwa, wraz z imieniem Prus. I tutaj historia o kopciuszku zaczyna się robić brutalna, ponieważ Prusak ma charakter bardzo ekspansywny, nie znosi przegranej, a jego najważniejszym celem jest być najsilniejszym na świecie. Gilbert podbijał, trenował, walczył i masakrował, dopóki nie stał się silnym, respektowanym krajem, potęgą Europy.
W międzyczasie przyczynił się do „śmierci” Feliksa w rozbiorach (nigdy swojego byłego opiekuna specjalnie nie lubił, chyba nawet bardziej niż Litwy). Ich relacje są zresztą doskonale opisane przez historię i do tej pory Prusak jest, według Polski, personifikacją ogółu złych stereotypów na temat Niemiec (ot, skrzyżowanie krzyżaka, zaborcy i nazisty – wszystko w jednym). Gilbert chyba w ogóle ma coś do Słowian, ponieważ nie lubi także Rosji, głównie za II wojnę i czasy komunistyczne. Po dziś dzień woli się z Iwanem nie zadawać. A najlepiej trzymać się tak daleko, jak to tylko możliwe. Innymi problematycznymi osobami są Austria i Węgry, parka, która irytuje Gilberta do granic możliwości. I chociaż na Austrii można się radośnie powyżywać (śledzić, znaleźć słabe punkty, wykpić!), jego żona, niestety, przywali potem Gilbertowi patelnią tak, że ten zapomni, jak się nazywa. Zresztą, Węgry jest gotowa Prusakowi przygrzmocić i bez okazji.
Było o wrogach, ale Gilbert ma też jakichś przyjaciół. Jest w końcu częścią tak zwanego Bad Friends Trio (są różne wariacje na temat nazwy) razem z Francją i Hiszpanią. Sprzymierzyli się ze sobą przy okazji wojny o sukcesję austriacką i jakoś tak nadal można ich zobaczyć razem, chociaż Gilbert przyznaje, że Francisa można znieść tylko ze względu na jego wspaniałą kuchnię. Poza tym, Prusy ma młodszego brata, czyli Niemcy. Historycznie ich relacje są niejasne, ale przypuszcza się, że to właśnie Gilbert wychował Ludwiga. Ostatecznie ich stosunki nie odbiegają od typowo braterskich: dokuczanie, bójki i narzekanie na siebie nawzajem jest dość powszechne, acz Gilbert przyznaje, że czasem ma ochotę pozachowywać się jak na starszego brata przystało. Ludwig natomiast nadmienia, że starszy brat jest doskonałym strategiem, ale brak mu pewnego poczucia rzeczywistości. No i nie pomaga mu sprzątać. I ciągle kupuje te głupie pluszaki! Ponieważ Prusy uwielbia słodkie rzeczy i jego pokój jest cały zagracony miśkami. Oprócz tego na jego głowie pomieszkuje malutki, żółty pisklak, którego sam Gilbert najwyraźniej nie zauważył. Jego uwielbienie do słodziaków obejmuje też ludzi - Prusy uwielbia Włochy, starając się go wyciągnąć na randkę, kiedy tylko nadarzy się okazja.
W trzecim tomie zostało ujawnione, że Gilbert przez dłuższy czas pełnił role kościelne, a w pewnym okresie jego formalnym odzieniem była czarna sutanna. Przeważnie ukazuje się w niebieskim (błękit pruski) mundurze z czarną koszulą i krawatem (oraz Krzyżem Żelaznym), chociaż istnieje też zielona lub czarna (SS) wersja jego umundurowania.
Kim właściwie jest Gilbert w tym momencie – trudno powiedzieć, a teorii jest kilka. Najpopularniejsza twierdzi, że reprezentuje on Niemcy Wschodnie (co wydaje się bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę informacje o jego przebywaniu pod zwierzchnictwem Rosji po wojnie, a także zwracanie się do Ludwiga per Zachód). Inna mówi, że Prusy reprezentuje Obwód Kaliningradzki (taka wzmianka była umieszczona w trzecim tomie mangi), jednakże Gilbert mieszka na stałe z Ludwigiem, co zdaje się temu przeczyć. Jest w każdym razie „krajem emerytowanym”. Gilbert ubóstwiał też jednego ze swoich szefów - Fryderyka II Wielkiego (Stary Fritz), dlatego gdy ktoś o nim wspomni, łapie doła.
„Gilbert” jest staroniemieckim imieniem i wywodzi się od słów „gisel”, czyli przysięga, oraz „berach” – jasny. Nazwisko, ze względu na japońską fonetykę, czasem było zmieniane na „Weillschmidt”, jednakże w zapisie europejskim poprawna wersja to „Beilschmidt” i zostało zaczerpnięte najprawdopodobniej od Rolfa Beilschmidta, skoczka z Niemiec Wschodnich.

Ahh... Wspaniały facet... Ups! Rozmażyłam się >///< no to kilka fotek

Ah! Wejdźcie na ten link - jest ZAGILBISTY - http://hetalia.org/blog/t.html

 


 

środa, 27 kwietnia 2011
Axis Powers

Cześć wszystkim! Jestem Ore-sama (mało oryginalne XD) karaqvx poprosiła mnie o wsparcie przy tym blogu, więc zajmuję się edycją i poprawkami, ale będę też wklejać własne posty. Stwierdziłam, że skoro moja przyjaciółka wstawiła już 3 najważ niejsze postaci, to trochę je omówię ^3^

Państwa Osi (ang. Axis Powers)

Nazwa "Oś" pochodzi od zwyczajowej nazwy nadanej sojuszowi III Rzeszy (Niemiec), Włoch oraz Japonii, które walczyły przeciwko Aliantom w czasie II Wojny Światowej. 

wtorek, 26 kwietnia 2011
Trochę o tytule

Głównym bohaterem serii są Włochy Północne - Veneziano. To od niego wziął się tytuł serii, który jest grą słów - "hetare" oznaczające beznadziejny i "itaria" co jak można się domyślić znaczy Włochy. Kilka zdjęć...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wsparcie

Poprosiłam o wsparcie koleżankę, która dobrze się zna na Hetalii. Bloga będę prowadzić razem z nią. Dzięki temu w blogu nie powinno być błędów. Jeśli jakieś zauważycie dajcie znać. Wsadzam kolejną porcję zdjęć. Tym razem Niemcy ^3^

Początek

Hej! Niedawno zaczęłam oglądać Hetalię i choć nie orientuję się za bardzo w temacie, postanowiłam stworzyć o niej bloga. Anime bardzo mi się podoba. Zwłaszcza Japonia :3 Może na początek wkleję trochę zdjęć z tą postacią oraz to co mówi o niej autor (Himaruya Hidekaz)